Renowacja starej szafy część 2, czyli o starych okuciach
Rozwiązania stosowane w starych meblach zawsze mnie zadziwiają – okucia są proste, niewielkie, prawie niewidoczne. A jednak wszystko się trzyma i działa tak, jak powinno działać.

O renowacji tej szafy pisałam tutaj: https://dekudeku.pl/renowacja-starej-szafy/
Wspomniałam, że szafa jest rozkładana, co bardzo ułatwiało odnawianie, ale transport również. Oddzielne są skrzydła drzwiowe, ścianki (boczne i środkowa), „plecy” (trzyczęściowe), podłoga i dach. No i oczywiście półki i drążek. Całość trzyma się na drewnianych kołkach oraz niewielkich metalowych kształtkach.
W podłodze oraz dachu, w odpowiednich miejscach, są zrobione otwory, natomiast w ściankach i plecach – umieszczone kołki. Żeby zmontować szafę trzeba na podłodze ustawić elementy pionowe (ścianki, plecy), wsunąć kołki w otwory i „przykryć” je dachem. Widać to na poniższym zdjęciu. Żeby konstrukcja była bardziej stabilna ścianki z podłogą oraz z dachem scalone są niewielkimi metalowymi kształtkami. Proste? Proste.


Jeszcze bardziej zadziwiają mnie ówczesne zawiasy, w niczym niepodobne do współczesnych. Są to małe prostokątne blaszki – jedna z otworem, droga z bolcem. Tę z otworem montuje się w podłodze szafy oraz w górnej części otworu, z bolcem – w dolnej i górnej części drzwi. Tak jak na zdjęciu poniżej. Drzwiczki się trzymają, a zawias jest prawie niewidoczny.

W linii pionowej drzwiczki trzymają się na zawiasie listwowym, który, moim zdaniem, jest bardziej subtelny i mniej widoczny niż obecnie stosowane zawiasy.

Drzwiczki od środka zamykane są na zasuwki – od góry i od dołu;

a od zewnątrz na kluczyk. Z tym zazwyczaj jest duży kłopot, ponieważ zamki często są uszkodzone albo nie ma kluczyka. Dorabiać kluczy do starego zamka ani go naprawiać nikt nie chce i najczęściej trzeba zamek po prostu wymienić na nowy. Tak było też w tym przypadku.

Lustra nie wymieniałam, mimo że widać było na nim przeżyte lata. Miejscami było przyciemnione, miało niewielkie skazy, ale uznałam, że nowe do tej szafy by nie pasowało. Na dodatek na lewej stronie lustra były notatki, być może produkcyjne, być może zrobione kiedyś przez właściciela, tego nikt nie wie, ale wydały mi się zbyt cenne, żeby się ich pozbywać. Jeśli ktoś będzie chciał, może zajrzeć na „drugą stronę lustra”, ponieważ nie jest przyklejone, ale przymocowane malutkimi listewkami, a te przybite gwoździkami.
