Co to jest Saltwash?

Opublikowano - 16 maja 2018 / Autor - Dekudeku / Kategoria - Krok po kroku decoupage, Moje zakupy

Saltwash dekudeku

Co to jest Salwash? Ano właśnie. Saltwash to preparat, o którym głośno od jakiegoś czasu, piszą o nim blogerki i nie tylko. I ja dostałam puszeczkę tego proszku do wypróbowania. Odleżała swoje, ale w końcu postanowiłam zobaczyć co to jest. Problem z tym preparatem jest taki, że trudno jednym słowem określić, jaki daje efekt. Na ulotce jest napisane tak:
„Saltwash to unikatowy proszek zawierający sól morską, który po dodaniu do dowolnego rodzaju farby nadaje malowanej powierzchni wyjątkową fakturę i oryginalny vintage look”. Czyli nie jest to przecierka, nie spękania, nie chippy look, a vintage look. Niby wszystko jasne, a problem z nazewnictwem jest. Co nie zmienia faktu, że rzeczywiście efekt jest wyjątkowy i jestem nim zauroczona.

Jak wspomniałam, dostałam puszkę o pojemności 0,11 litra i pomyślałam, że z tym to ja nie poszaleję. I to był mój pierwszy błąd – proszek jest bardzo wydajny. Zużyłam pół puszki, a ozdobiłam to co na zdjęciu: ramę lustra (i to dwukrotnie), półkę na przyprawy, ramkę serduszka, konika, motylka i jeszcze dwie doniczki. Po prostu rozrobiłam za dużo preparatu i szkoda mi było go wyrzucić, więc szalałam.Saltwash dekudekuZanim zabrałam się za rozrabianie proszku z farbą zajrzałam na stronę internetową Saltwash, która bardzo ładnie się nazywa: ilovesalwash.pl. Jest tam opis produktu, inspiracje, nawet filmy video (szkoda, że by english) jak stosować proszek. Ale wiadomo jak to jest, można obejrzeć tysiąc filmów i przeczytać tysiąc instrukcji, a dopiero jak się weźmie produkt do ręki i zacznie z nim pracować, człowiek się dowiaduje co i jak.

Krok 1
Saltwash postanowiłam wypróbować na ramie lustra. Jaka była, każdy widzi – brązowa, nudna, chociaż lustro w idealnym stanie. Aby go nie uszkodzić, okleiłam brzegi taśmą malarską.
Saltwash dekudeku

Krok 2
Przygotowałam farbę kredową Autentico w kolorze Antique White, proszek Saltwash, plastikowy pojemnik oraz drewienko do mieszania.
Saltwash dekudeku

Krok 3
Wsypałam 4 czubate łyżki proszku.
Saltwash dekudeku

Krok 4
Dodałam 3 solidne łyżki farby kredowej.
Saltwash dekudeku

Krok 5
I wymieszałam. Wydawało mi się, że konsystencja jest dobra.
Saltwash dekudeku

Krok 6
Nałożyłam grubą warstwę na ramę i odłożyłam ją do wyschnięcia. Ponieważ zostało mi jeszcze sporo rozrobionego z farbą proszku, zaczęłam nim pokrywać wszystko, co mi wpadło w ręce i wymagało ozdobienia.
Saltwash dekudeku

Krok 7
Kiedy rama była już sucha, mniej więcej po dwóch godzinach, pomalowałam ją farbą kredową w kolorze Dusty Milk. Zostawiłam do wyschnięcia.
Saltwash dekudeku

Po wyschnięciu zaczęłam robić przecierkę i okazało się, że popełniłam dwa błędy: zrobiłam złe proporcje – za dużo farby a za mało proszku, przez co rama nadal była płaska jak naleśnik (widać to zresztą na powyższym zdjęciu), po drugie – zły dobór kolorów. Obydwa były jasne i w podobnych odcieniach, więc nawet jeśli spod spodu było widać Antique White, to kontrast był zbyt delikatny.  Ale nic strasznego. Zostawiłam poprzednie warstwy na ramie i zaczęłam od nowa.

Krok 7, a właściwie od 2 do 5
Wymieszałam tym razem farbę akrylową (to przypadek, podobał mi się kolor) w mocnym turkusowym kolorze z Saltwash w proporcjach pół na pół: tyle samo farby ile proszku.
Saltwash dekudeku

Krok 8
Nałożyłam grubą warstwę na ramę, robiąc „dzioby”, nierówności itp. Nakładanie było podobne do techniki tepowania, czyli pędzel pionowo w dół, stukając miejsce przy miejscu. Zostawiłam do wyschnięcia.Saltwash dekudeku

Krok 9
Całość pomalowałam (dosyć niestarannie) farbą kredową w kolorze Dusty Miller. Zostawiłam do wyschnięcia.
Saltwash dekudeku

Krok 10
Przecierkę zrobiłam ręcznie papierem ściernym o gradacji 80. I tu moje zdziwienie. Wydawało mi się, że po starciu części farby powierzchnia będzie chropowata i bardzo nierówna. Tymczasem okazało się, że powierzchnia jest gładka i miła w dotyku, a chropowatość to tylko złudzenie.

Saltwash dekudeku

Krok 11
Ponieważ wierzchnia warstwa to farba kredowa, zabezpieczyłam ją bezbarwnym woskiem, który w gratisie 🙂 „wyostrzył” kolory farb, dzięki czemu stały się bardziej wyraziste.
Saltwash dekudeku
I na tym moja przygoda z Salwash mogłaby się skończyć, gdyby nie fakt, że zostało mi jeszcze pół puszki proszku, a ja złapałam bakcyla takiego postarzania. Myślę, że już wkrótce pokażę co nowego zdziałałam z Saltwash. I jeśli się nie mylę, będzie to mebel.

 

Saltwash dekudeku

Saltwash dekudeku

Saltwash dekudeku

 

Tagi: , ,