Blog Pracowni Dekudeku

O moich próbach (porażkach i sukcesach) stosowania preparatu Saltwash pisałam TUTAJ.  Obiecałam, że pokażę kilka innych rzeczy "muśniętych morską bryzą", jak to napisał producent. Historia tych przedmiotów związana jest z poznaniem Agaty - ogromnej miłośniczki shabby chic. Zaczęło się od tego, że przemalowałam jej ramę lustra, półkę i dwa krzesła na szary kolor z przecierkami. Wyszło bardzo fajnie, więc Agata zaproponowała mi zrobienie obrazu-zegara. Podjęłam to wyzwanie z ochotą, zrobiłam nawet tutorial, który pokażę w jednym z kolejnym postów. Ale miało być o Saltwash. Agata wymarzyła sobie maleńką, nietypową szafeczkę z palet; taką pod wymiar, aby służyła jako szafka nocna. Zrobiłam taką szafkę i

Poprzedni weekend był bardzo pracowity, ponieważ odbyły się dwie imprezy, w których uczestniczyłam. Pierwsza to Warszawskie Targi Książki na PGE Narodowym, na które zostałam zaproszona przez Moje Mieszkanie.  Zabrałam swoją książkę do sprzedaży, trochę farb, ulotki itp. Książka cieszyła się ogromnym zainteresowaniem, odbyłam również wiele miłych rozmów o farbach, odnawianiu mebli itp. Na zdjęciu poniżej z Dorotą Jaworską (Moje Mieszkanie) i Karoliną Jakubowską (Lucy Home). Tak było w sobotę 19 maja, a następnego dnia - 20 maja, był Festiwal Rzemiosła, Rękodzieła i Upcyklingu. Miałam swoje stoisko, ale prowadziłam też warsztaty z podstaw decoupage'u z miesięcznikiem Cztery Kąty. Poniżej relacja z warsztatów.

Co to jest Salwash? Ano właśnie. Saltwash to preparat, o którym głośno od jakiegoś czasu, piszą o nim blogerki i nie tylko. I ja dostałam puszeczkę tego proszku do wypróbowania. Odleżała swoje, ale w końcu postanowiłam zobaczyć co to jest. Problem z tym preparatem jest taki, że trudno jednym słowem określić, jaki daje efekt. Na ulotce jest napisane tak: "Saltwash to unikatowy proszek zawierający sól morską, który po dodaniu do dowolnego rodzaju farby nadaje malowanej powierzchni wyjątkową fakturę i oryginalny vintage look". Czyli nie jest to przecierka, nie spękania, nie chippy look, a vintage look. Niby wszystko jasne, a problem z

Czy da się odnowić sypialnię własnymi siłami, nie rujnując przy okazji domowego budżetu?  Jest to możliwe, ale wymaga sporego nakładu pracy, szczególnie jeśli wszystko trzeba zrobić samemu. Przećwiczyłam to na własnych plecach i własnymi "rencami". Najgorsze i najcięższe prace, czyli uprzątniecie sypialni, pomalowanie ścian i mebli zajęło mi pięć dni. Różne dekoracyjne historie kolejne pięć. Teraz mogę powiedzieć, że metamorfoza jest prawie skończona. Cała sypialnia zmieniła się nie do poznania. Gruntownie i całkowicie zmieniłam ścianę za łóżkiem, ścianę z oknem, kąt z toaletką, ścianę z komodami oraz szafę wnękową.  Dzisiaj pokażę metamorfozę ściany za łóżkiem. W kolejnych postach będą następne elementy metamorfozy. Prace,

Potrzeba jest matką wynalazku i stąd pomysł na ozdobienie ubrań. Mówiąc wprost – na moim ulubionym białym sweterku, który zetknął się z błotem, pozostały plamy nie do sprania. Mogłam go albo wyrzucić, albo spróbować uratować. Pomysł nasunął się sam – zakryję plamę wzorem z szablonu, który odbiję farbami kredowymi. Tak też zrobiłam i uznałam, że muszę się tym pomysłem podzielić. Tutorial zrobiłam na bluzce. Oto sweter, na którym wypróbowałam farby kredowe, aby ukryć plamy. Prany był już kilkakrotnie, wzór pozostał. Sukienka też miała plamy. Następne realizacje, tym razem szablon i farbę kredową użyłam do ozdobienia gładkich bluzek. Mam nadzieję, że Was przekonałam do eksperymentowania